← Powrót

PRESSUM

TO HISTORIA O LUDZKICH NAMIĘTNOŚCIACH, o miłości dwóch kobiet (praczek) do jednego mężczyzny. Głównym tworzywem spektaklu jest wszechobecna czerń (lejące się sukno) nasuwające skojarzenia z wodą, z praniem ,z lejącą się materią, z której powstaje teatr.
Poetyka wody, wytłaczania i wyciskania, powtarzania i zanikania życia (a także każdej pojedyńczej sceny) połączona z wątkami antycznej tragedii – to cechy charakterystyczne tego spektaklu.

 

Głos krytyka

Kolejny spektakl przygotowany przez Mariana Bednraka żywi się formą. Jak najbardziej namacalną. Jest niczym sen scenografa: nagle to, co składa się na materialny kształt teatru ożywa. Dziesiątki metrów zszytego płótna, wypchane dziwne kształty, jakieś przedmioty poprzykrywane płachtami zostają wprawione w ruch, a nawet uzyskują jakiś rodzaj świadomości. Brakuje tylko wszechobecnego kiedyś na scenach zapachu kleju. I to wszystko zatopione w ciemności, wyłania niejako z siebie dramat sceny. W fotografii istenieje pewna techniak robienia zdjeć, tzw. high-key, czyli czarne na czarnym. Wyjątkowy dramatyzm wynikający z takiego potraktowania sytauacji scenicznej sprawdza się, jak dowodzi przedstawienie PRESSUM, także w teatrze.
Cała scena okryta jest czernią. Także majaczące kształty, które za chwilę ożyją, są czarne. Czerni jest tu kilka rodzajów. W skąpym świetle reflektorów widzimy czerń połyskliwą, czerń pochłaniającą światło – to swoiste czarne dziury. Nie jest to jednak czarna nicość. „To” żyje. Ciemna materia wyłania z siebie kształty , które toczą ze sobą wojny , starają się – zapewne – kochać ; w końcu umierają ; poddane są jakimś prawom i jakiemuś losowi. Niczego jednak nie da sie w tym spektaklu powiedzieć , że jest tak na pewno. Z resztą zbytnim jego obciązaniem jest dawanie przez inscenizatora widzowi pożywnki do zbytniego psychligizowania , antrpomorfizacji żyjących form. Pewnie lepiej by było , gdybyśmy uczestniczyli jedynie w podglądaniu innego świata , poddanego zmiennemu rytmowi dźwięków (muzyki i efektów). Wrażenie tego działania jest intrygujące.
Niewątpliwie patronuje tu Mądzik i jego wizja teatru powstającego na pograniczu widzenia. Jednak o wiele silniejszy jest tu dyktat form znanych z innych spektakli Marian Bednarka, z jego malarstwa, instalacji i projektów scenograficznych. Ekspresyjność ruchu postaci, nawet bardzo odrealnionych, witalność przelewającej się po scenie czarnej lawy każe domyślać się osobowości twórcy, któremu bliższa jest groteska, a nie apoteoza, bliższa gwałtowność form, a nie tworzony dla kontemplacji obraz.

17-57-48 17-57-58 17-58-11 17-58-20 17-58-32

Warunki techniczne